Jak sobie radzić z krytyką przełożonego?

Już samo słowo krytyka kojarzy nam się raczej pejoratywnie. Wielu z nas posiada tak wysoki poziom wrażliwości, że krytyka ze strony przełożonego, zamiast pomagać działa na nas paraliżująco. Wielu z nas nie jest w stanie pojąć jak można określać krytykę mianem konstruktywnej. Zadajemy sobie wówczas pytanie, co jest konstruktywnego w tym, że słyszymy na każdym kroku ile to błędów popełniliśmy. Często zdarza się, że nasza samoocena na skutek takiego działania mocno pikuje, a w rezultacie nie jesteśmy w stanie dać z siebie wszystkiego, co tak naprawdę mamy do zaoferowania. Dlatego też pierwsze kroki w nowej pracy często wspomina jako przykre doświadczenie.

Początki zawsze są trudne

Na stracie naszego zatrudnienia niemal zawsze będziemy popełniać sporo błędów. Jest to oczywiście zrozumiałe, albowiem mnóstwo czynności zwyczajnie wykonuje się po raz pierwszy. Tak się zwyczajnie nie zdarza, aby już na początku czynności, które wykonujesz po raz pierwszy realizować w sposób doskonały. Taka jest kolej rzeczy, że aby nauczyć się kultury pracy, poznać mechanizmy panujące wewnątrz firmy potrzeba czasu. Nauka to jedno natomiast utrzymanie psychiki w niezmiennie dobrej kondycji to drugie. Z perspektywy emocji, jakie nam wówczas towarzyszą ten wstępny okres jest dla każdego bardzo wymagający. Na to, jak sobie radzimy psychicznie mają wpływ także indywidualne cechy każdego z nas. Wiadomo, że osoba, która z natury jest sumienna i rzetelna będzie miała zdecydowanie cięższe zadanie, aby przez ten czas przebrnąć. Jest to zauważalne w codziennej pracy np. wówczas kiedy trzeba omówić realizację zadania ze swoim przełożonym.

Większość uwag, nawet tych najmniejszych osoba taka często przyjmuje niezmiernie emocjonalnie. Bez kontroli uruchamiają się mechanizmy polegające na przyjęciu postawy obronnej. Osoby zbyt wrażliwe zaczynają się tłumaczyć, a każdy nawet najdrobniejszy wytyk traktują jako atak na własną osobę. Tworzy się wówczas sytuacja napięta i dość nerwowa, mimo że przecież cel był zgoła odmienny. Jak najszybciej w takim stanie rzeczy należy pojąć, że przełożeni nie atakują nas jako ludzi. Za ich sugestią powinniśmy w pewnych obszarach, w których być może mamy jeszcze pewne rezerwy czy niedociągnięcia nad sobą popracować. Dlatego też te obawy czy lęki zazwyczaj są tylko w głowach pracowników.

Zrozumieć temat, aby nie pogłębiać wewnętrznego kryzysu

Jeżeli dopuścimy do sytuacji, że nasze obawy będą się potęgować może nastąpić sytuacja, że zaczniemy unikać dialogu w ogóle, w tym o progresie, jaki robimy w naszej pracy. Sprawi to, że sygnał motywacyjny nie będzie do nas docierał w takim stopniu, jakim byśmy tego oczekiwali. Zamiast budować poczucie własnej wartości nadal będą dominować lęki i obawy. Dlatego ważne jest, aby mimo wszystko przyjmować postawę otwartą na otoczenie, a szczególnie na przełożonego, ponieważ pochwały z jego strony będą dla nas najbardziej wartościowe.

Po drugie pracujmy nad sobą, aby nie brać krytyki zbyt mocno do siebie. W takiej sytuacji będzie nam towarzyszył smutek, rozdrażnienie i robicie. Taki emocjonalny mix sprawia, że na szwank jest wystawiona koncentracja i umiejętność realizowania obowiązków na najwyższym poziomie, a przez to powiększa się ryzyko wystąpienia banalnych i całkowicie niepotrzebnych błędów.

Na spokojnie dajmy sobie na początek trochę czasu na naukę jak traktować krytykę z pokorą, spokojem i akceptacją. Po tym trudnym okresie jest bardzo duża szansa, że pojmiemy, iż krytyka to tak naprawdę nic złego. Traktujmy ją jako okazję do rozwoju, a współpracowników z większym doświadczeniem i wiedzą jak mentorów.