Czy sztuczna inteligencja zabiera miejsca pracy?

Kiedy mówimy o sztucznej inteligencji wyobrażamy sobie humanoidy rodem z Terminatora lub sieci neuronowe rozwiązujące najważniejsze problemy tego świata. Prawda jest jednak taka, że każdy z nas obcuje ze sztuczną inteligencją na co dzień. Systemy komputerowe pomagają nam efektywnie pracować, sklepy online personalizują towary i pozwalają wygodnie zrobić zakupy, a sieci społecznościowe przypominają o urodzinach bliskich i ułatwiają podtrzymanie relacji. Technologia zaoszczędza nasz czas i pieniądze. Wiemy o tym, podoba nam się to i chcemy więcej. W roku 2018 średnio 1 milion nowych użytkowników dziennie dołączał do sieci. Aktualnie ponad połowa światowej populacji ma bieżący dostęp do Internetu, z czego 29 mln stanowią Polacy. W sieci spędzamy średnio 6,5 godzin dziennie (!) z czego ponad połowę na smartfonach. Niewątpliwie stoimy u progu rewolucji technologicznej, która stopniowo zmienia sposób, w jaki żyjemy, ale jak wpływa to na nasze miejsca pracy?

Zagrożenie dla stanowisk pracy

Od czasu rewolucji przemysłowej panuje pogląd, że automatyzacja i robotyzacja stanowią zagrożenie dla stanowisk pracy. Mówiąc wprost boimy się, że sztuczna inteligencja wygryzie nas z roboty. Stwierdzenie to jest połowicznie prawdziwe i jak mówią psychologowie – „to zależy”. Z jednej strony prawdą jest, że część stanowisk pracy jest coraz bardziej automatyzowana – McKinsey Global Institute szacuje, że do 2030 roku będzie to aż 800 milionów miejsc pracy. Zmiana nie dotknie jednak wszystkich tak samo, ponieważ automatyzacji zostaną poddane głównie czynności fizyczne lub powtarzalne, przewidywalne procesy. Na pewno zautomatyzowane zostaną linie produkcyjne,
w sklepach będzie się pojawiało się coraz więcej kas samoobsługowych a stacjonarne punkty obsługi klienta banków będą zamykane. Inaczej przedstawia się jednak sytuacja stanowisk specjalistycznych. Przyszłość będzie najprawdopodobniej obfita w możliwości rozwoju w takich dziedzinach jak energia odnawialna, medycyna
i oczywiście rozwój technologii.

Rewaloryzacja miejsc pracy

Swoisty absurd przewartościowania miejsc pracy opisuje sytuacja z jaką w 2015 roku musiały się zmierzyć Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych. Amerykanie wraz z rozwojem sztucznej inteligencji zastąpili pilotów statków powietrznych przez drony. Zlikwidowano pewną liczbę miejsc pracy jednak okazało się, że do obsługi każdego bezzałogowego drona typu Predator czy Reaper, który lata nad Syrią, amerykańskie siły zbrojne potrzebują ponad trzydziestu ludzi, a analizowanie zbieranych przez drony informacji daje zajęcie co najmniej osiemdziesięciu kolejnym osobom. Stworzono wiele nowych możliwości w zakresie konserwacji, zdalnego sterowania, analizowania danych i cyberbezpieczeństwa. Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych stanęły w obliczu paradoksalnego kryzysu: nie potrafiły zapewnić załóg dla swych bezzałogowych samolotów. Czy możemy zatem liczyć na to, że znikanie wielu tradycyjnych zawodów w najrozmaitszych sektorach będzie równoważone przez tworzenie nowych miejsc pracy?

Nadążanie za zmianą kompetencją przyszłości

Pierwsze wyzwanie jakie w przyszłości postawi przed nami rynek pracy to podążanie za zmianą. Jest wysoce prawdopodobne, że chcąc nadążyć za postępem technologicznym pracownik będzie musiał przekwalifikować swoje umiejętności co najmniej kilka razy w ciągu kariery. Ludzie mierzyli się już z takimi wyzwaniami np. kiedy w latach 20tych rolnicy znajdywali nową prace w fabrykach, lub w latach 80tych, kiedy pracownicy fabryk zatrudniali się jako kasjerzy w supermarketach. Niestety tym razem przekwalifikowanie może okazać się dużo trudniejsze, przede wszystkim ze względu na to, że będzie wymagało przyswojenia trudnej wiedzy i zdobycia wysokich kompetencji. Czy w roku 2050 roku kasjer który straci stanowisko na rzecz kasy samoobsługowej, będzie mógł łatwo podjąć pracę jako operator drona albo członek zespołu programistycznego?

Jak kształtować swoje kompetencje

Tępo zachodzących zmian będzie wymagało od pracownika przyszłości ciągłego dostosowywania do zmieniającego się popytu. Pomóc w tym może budowanie swoich umiejętności na zasadzie T-shaped (rys. 1). Pracownik T-shaped oprócz tego, że będzie expertem w swojej wąskiej specjalizacji, to będzie również posiadał wszechstronną wiedzę pozwalająca na współpracę w dużych zespołach interdyscyplinarnych a w przypadku konieczności przekwalifikowania swoich umiejętności (po raz kolejny) będzie miał większe szanse na gładkie przejście. Pracodawcy już teraz coraz chętniej zatrudniają osoby rozwijające się we wspomnianym modelu, ponieważ ułatwia on organizację pracy, buduję współodpowiedzialność za wynik i niweluje tak dobrze nam znane podejście „ja się tym nie zajmuję”.

 

Rys. 1 Przykład umiejętności rozwijanych w strukturze T-shaped dla stanowiska Specjalistycznego w dziedzinie Contentu. Poziomy pasek na literze T to podstawowa wiedza z dziedzin innych niż własna, Pionowy pasek to głębokość powiązanych umiejętności i wiedzy specjalistycznej w jednej dyscyplinie.

 

 

1. DIGITAL 2019: Global Digital Yearbook

2. W 2018 populacja światowa liczyła ponad 7,6 mld

3. http://foreignpolicy.com/2015/01/15/air-forces-lack-of-drone-pilots-reaching-crisis-levels/

Write a comment